Legimi, czyli czego nie widać

4 min.

Kupowanie e-książek w naszym kraju, wiąże się z ryzykiem tego, że kupimy produkt, który można śmiało nazwać „wybrakowanym”. Dotyczy to między innymi użytkowników aplikacji Amazon Kindle dla iOS i/lub Android.

Zabezpieczanie plików MOBI przez modyfikację

Jak inaczej opisać sytuację – stosowania przez Legimi zabezpieczania e-książek znakiem wodnym, polegającym na zmianie stylów wewnątrz pliku. Ten nadaje wybranym słowom kolor niemal czarny. Efekt nie jest widoczny, gdy czytamy książkę na białym ekranie, ale gdy tylko zmienimy na jedną z dwóch pozostałych opcji – „Sepię” lub „Czarny”, w pierwszym wypadku uzyskamy „kolorową” książkę, a w przypadku czarnego tła, słowa te znikną.

Android

MOBI w aplikacji Kindle – Android - Sepia MOBI w aplikacji Kindle – Android - tryb nocny

Apple iOS

MOBI w aplikacji Kindle – iOS - Sepia MOBI w aplikacji Kindle – iOS - tryb nocny

Jest to wynik tak oto zapisanego kodu:

<font face=”Liberation Serif”><span><i>Książkę dedykuję<font color="#000001"> wszystkim</font> miłośnikom świata WarCraft. Mam nadzieję, że czytanie sprawi Wam tyle radości, ile mnie pisanie</i></span>.</font>

Znikające słowa to problem poważny, ale to jeszcze nie wszystko. Bo w pliku dodawane są także znaki niedrukowane. Są to np. &zwnj; lub &zwj; czyli znaki specjalne stosowane do wymuszania lub zakazu tworzenia ligatur.

Znaki teoretycznie niedrukowane w kodzie e-booka

Czym się to objawia? Niestety na dwa nieprzyjemne sposoby.

Pierwszy wywołany do tablicy &zwnj;, znany też jako zero-width non-joiner, nie jest obsługiwany przez aplikację Amazon Kindle. W efekcie stawia na końcu słowa znak, który można zobaczyć w zrzutach ekranu poniżej.

Widoczny znak zakazujący tworzenie ligatury w treści e-booka – Sepia Widoczny znak zakazujący tworzenie ligatury w treści e-booka – tryb nocny

Zastosowanie drugiej z tych encji – &zwj; (zero-width joiner), powoduje to do czego służy ten znak – tworzy ligaturę, a więc „łączy litery”, co objawia się w przypadku książki złączonymi słowami:

Psudoligatura, a w praktyce połączone wyrazy Psudoligatura, a w praktyce połączone wyrazy

Trudno się nie zgodzić, że taka e-książka to istny bubel. Jest on wynikiem używania skryptu Legimi, uruchamianego po zakupie, który zabezpiecza osobno plik ePub i osobno plik MOBI na serwerze księgarni.

Najbardziej szokującym jest fakt, że sprawa jest znana Legimi od 2014 roku. Firma ta na dokładkę odbija piłeczkę twierdząc, że jest to błąd w oprogramowaniu czytników i błąd aplikacji Kindle.

Tu druga dość przerażająca informacja – o procederze tym wiedzą duże i znane księgarnie sprzedające e-booki. Cztery lata to dość długi okres, by wymusić naprawienie skryptu lub zmienić dostawcę zabezpieczeń. Jednak nic takiego nie miało miejsca.

Tym bardziej, że na naszym rynku jest dostawca (eLibri), który stosuje watermark nie używając inwazyjnych metod:

Książka z nieagresywnym watermarkiem Książka z nieagresywnym watermarkiem

A co z plikami ePub?

Pliki w formacie ePub, nie są potraktowane lepiej i zakładam, że znajdzie się na rynku kilka aplikacji, które borykać się będą z problemem niewidocznych słów na czarnym tle.

Skrypt Legimi podczas nakładania znaku wodnego ingeruje w plik stylów, dopisując na końcu oryginalnego kodu swój własny, który wygląda tak:

.black{
color: #010000;
}

.black2{
color: #000001;
}

.dark-gray{
color: #000100;
}

.dark-gray2{
color: #000101;
}

.reset{
margin: 0;
padding: 0;
}

W plikach XHTML wywoływany jest on tak:

Kolorowanka jako watermark

Jeszcze w 2014 roku, do moich uwag odnośnie takiego sposobu nakładania znaku wodnego, odniesiono się w sposób następujący:

Nasz podwykonawca, który dostarcza oprogramowanie do nakładania znaku wodnego ustosunkował się także do Pana maila: Zmiany, które stosujemy w plikach EPUB nie łamią w żaden sposób standardu. Kolory nie są też „ustawiane na sztywno” - czytniki mogą nadpisywać style książki i najczęściej robią to dobrze. Sprawdziłem przykładową książkę m.in. w Aldiko, Kobo, Nexto, Publio i Legimi i w każdej z tych aplikacji widać cały tekst w trybie nocnym. Problem zdaje się dotyczyć wyłącznie oprogramowania Amazonu.

25.08.2014 Publio

Słowem klucz w tej odpowiedzi jest „najczęściej”, bo z jednej strony kolory mimo wszystko są ustawiane na sztywno przez dodany kod, z drugiej znaczna część czytników czy aplikacji poradzi sobie z nim właściwie, ale na rynku jest olbrzymia ilość czytników czy aplikacji, która podobnie jak aplikacja Amazona może właściwie potraktować kolor narzuconego fontu, powodując luki w tekście.

Jakie jest stanowisko księgarni?

Mimo że wydawcy z roku na rok starają się, by czytanie elektronicznych książek było coraz przyjemniejsze, a do większości wydań trudno się przyczepiać, tak cała ich praca jest niweczona przez Legimi, które od przy­naj­mniej 4 lat nie potrafi poradzić sobie z problemem, jakim jest nakładanie znaku wodnego, które skutkuje destrukcyjną ingerencją w kod książki. Zdziwienie moje jednak jest jeszcze większe, że duże księgarnie korzystające z ich usług, świadomie sprzedają bubel. Na swoje usprawiedliwienie księgarnie, w których kupiłem książki, odpowiedziały:

Bardzo nam przykro i posypujemy głowy popiołem, że przez 4 lata nie udało nam się zmusić Legimi do zmiany mechanizmu.

06.02.2018 Publio

Zmiana styli wewnątrz pliku jest częścią procesu nakładania znaku wodnego. Zmiana nie powinna powodować problemów z odczytem w trybie nocnym, jednak niektóre czytniki nie radzą sobie z tym - jest to błąd w oprogramowaniu czytnika. Podobnie sprawa ma się ze zlepianiem słów w mobi - czytnik Amazon niepoprawnie obsługuje niektóre białe znaki z kodowania utf-8.

08.02.2018 Gandalf

Brzmi to jak bagatelizowanie tematu, a już zdecydowanie w moim przekonaniu jest to typowa spychologia. Najwyraźniej, aby przyspieszyć prace nad zmianami mechanizmu lub zmianę firmy świadczącej usługi watermarkingu, potrzebny byłby ruch ze strony klientów – wszyscy którzy kupili książki z takiej księgarni, skażonej skryptem Legimi, musieliby złożyć reklamację, z prośbą o zwrot kosztów za „zepsuty” towar.

Problem? Jaki problem?

Minęło bardzo dużo czasu od chwili gdy wychwyciłem błąd. Nie wiem na jakim etapie temat utknął i czy winą jest opieszałość którejś ze stron – dostawcy zabezpieczeń czy księgarni.

Problem występował i występuje, dlatego 13.02.2018 zapytałem księgarnie w których kupiłem e-książki – PublioGandalf (choć podejrzewam że wiele innych korzysta ze skryptu Legimi), czy w sytuacji jaka ma miejsce, z wiedzą jaką posiadają, dostarczając wadliwy produkt, wycofają ze sprzedaży format MOBI.

Po upływie 24 h, otrzymałem odpowiedź od przedstawiciela Gandalfa:

Zgłoszoną przez Pana sprawą zajmuje się Zarząd i stosowne decyzje z pewnością zostaną podjęte. Chcielibyśmy też poinformować, że jest to pojedyncze zgłoszenie, i nie widzimy powodów aby wycofywać z oferty ebooki w formacie mobi.

W komentarzu do moich uwag na portalu społecznościowym, jeden z użytkowników napisał:

Sporo czytam na Kindlu, ale zawsze w opcji white, więc nie zauważyłem…

Niestety problem istnieje też na białym tle.

Przykład błędów na białym tle Przykład błędów na białym tle

Przedstawiciel Publio nie odpowiedział na zadane pytanie. Otrzymałem natomiast inny e-mail:

Zespół Legimi podjął intensywne prace służące skorygowaniu zabezpieczenia, tak by nie występowało zjawisko znikania słów i łączenia liter w trybie nocnym w aplikacjach Kindle. Rezultat tych działań zostanie wdrożony produkcyjnie pod koniec lutego lub na początku marca.

15.02.2018 Publio

Mam nadzieję, że tym razem nie będą to słowa rzucone na wiatr. Zaskakuje brak odpowiedzi na pytanie. Problem występuje nie tylko w trybie nocnym, choć jest on najbardziej widoczny. Produkty w formacie MOBI są uszkodzone, a jednak pozostaną w sprzedaży.

Narodziła się chyba nowa maksyma: „klient nasz chłam!”.

Tagi:

Ostatnia aktualizacja: